pociąg prawie do życia wiecznego relacja Łódź-Warszawa
październik 12, 2009
wystarczy jedno nic…
wystarczy, by jedna osoba odezwała się po hiszpańsku i zaczyna się
fala zależności:
ta dziewczyna po prawej – okazuje się – czyta właśnie historię Hiszpanii,
a chłopak obok niej coś studiował związanego z Hiszpanią…
i już zaczyna się
ciąg pytań:
a byłaś?
a w Barcelonie?
a te upały?
a w Londynie?
etc.
i ja.
tylko nasłuchuję.
i jeszcze ten mężczyzna przede mną.
siedzi vis a vis prawie.
rozwinął kolejny plik z dziesięcioma zdrapkami i nerwowo zdrapuje.
drażni swą nerwowością.
trafione do kieszeni, puste na podłogę.
ciekawe – zostawi tak czy wyrzuci.
cóż za wypieki na twarzy.
zbiera, uff.
nie będę musiała nic mówić.
nasłuchuję tylko
słowo na niedzielę
maj 18, 2009
don’t gamble with love,
don’t gamble with the truth
(jakoś tak to szło)
bardzo a’propos.
zdarzył się wczoraj w Łodzi pewien multimedialny spektakl, pt. “Ship of Fools”, na podstawie książki o tym samym tytule. stworzony przez parę artystów swoistych: Danielle de Picciotto i jej męża Alexandra Hacke. rozpisywać się za bardzo nie będę. można przeczytać tu
wariacje na temat gniewu, graczy i próżniaków zrobiły na mnie największe wrażenie, przede wszystkim dźwiękiem, rytmiką wersów
i słowem, które w głowie nadal pobrzmiewa.
wczoraj generalnie dużo się działo.
muzycznie też: wspomniana Łódź w Wytwórni [a swoją drogą ciekawa zbierzność Łodzi ;>], Czesław w jakimś Business Centre, Rob Mazurek w Jazzdze i Myslovitz w Manu. więcej grzechów nie pamiętam, ale miło by było, gdyby w takim kierunku to miasto płynęło.
a dziś jeszcze słodycz pierwszych truskawek ze śmietaną
dziś jeszcze
czerwiec 13, 2008
przesłany dziś przez F link zaczarował nieco wieczór, za co bardzo dziękuję. nagle znów rozbrzmiało dawno niesłuchanym, a przecież tak ukochanym, bo tak moim, zespołem.
Maanam. zawsze wtedy wraca to COŚ. ten dreszczyk emocji przy kupowaniu pierwszych MOICH kaset, przy staniu pod sceną na pierwszych MOICH koncertach. to jest tak bardzo moje. przypomina mi się, jak bardzo chciałam być TAKĄ kobietą, jak Kora. z jej mocą, wdziękiem kroków, gestów i spojrzeń, dumnie uniesioną głową, uśmiechem.
wrażeń jest całe mnóstwo. za każdym razem to COŚ innego.
a teraz czuję