nocne wczoraj zapiski
sierpień 29, 2009
jest dobrze.
jest tak dobrze, że nawet powietrze pachnie inaczej, jakby lepiej.
zaciągam się.
(Tobą też, bo sama już nie palę)
UWAGA, ŻYCIE! ZACZYNAMY!
czerwiec 23, 2009

gaśnica w płatkach róży
pan Kleks w trzech odsłonach
kolczyki
słowa w wersji de luxe
gałązka bawełny
Giulia y Los Tellarini
sesja zdjęciowa
plansza malowana
moja ukochana Łódź z lotu ptaka
muzyka, co rozgrzewa zmysły
romantic poetry
“nigdziebądź”
astrologia chińska
pióro do pisania listów do Niej
wino australijskie
ser włoski…
i taniec na scenie
więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie bardzo dziękuję.
wszystkie te niezwykłe rzeczy dla mnie!
ale od niezwykłych ludzi dostaje się niezwykłe prezenty
i słowa.
czy zasłużyłam?
mam szczęście.
dobrze móc publicznie powiedzieć i napisać, że M A M S Z C Z Ę Ś C I E.
bo mam takich ludzi wokół. bliżej bardziej lub mniej, ale są.
i to chyba wystarczy za podsumowanie tych 30 ze sobą wiosen. i prawie 15 z Tobą (sic!)
żadne głębsze przemyślenia nie kołaczą się w głowie.
co tu mówić? wszystko już powiedziano za mnie i napisano.
i aż mi mowę odjęło.
a skoro życie – jak mówią – zaczyna się po trzydziestce…
zatem zaczynam żyć oto!
fotografia – na dobry tego początek.
z tangiem w uszach i san miguelem w ustach zaczynam!
dni mijają
maj 15, 2009
na szczęście.
i noce też. zimne. koty grzeją. myślałam, że to przez przywiązanie, ale im po prostu zimno też . ech, złudzenia.
dziś już wraca. wieczorem. tyle planów było, co by zrobić, korzystając z czasu swojego i przestrzeni tylko swojej i jakoś się rozmyło w codzienności wszystko. mało kreatywnie coś, ale za to towarzysko bardzo.
dlatego dziś ciasto z rabarbarem – zainspirowana Fridą i rabarbarem.
po raz pierwszy w życiu.
ociepla się.
kwiat surimi
marzec 8, 2009
pycha!
łakomstwo przeważyło i nie zdążyłam uwiecznić niestety.
useless
luty 12, 2009
od dwóch dni w łóżku, przewracając się z boku na bok. nawet w nocy spać nie mogę.
myśli takie się kołaczą:
przecież w internecie można znaleźć wszystko: od informacji na każdy interesujący nas temat, ciekawostek i odkryć, aż po przyjaźń i miłość, wolną czyjąś dla kogoś chwilę.
można stworzyć sobie własną, niczym nie zmąconą przestrzeń, swój kawałek wolności. anonimowość lub jej brak na zawołanie.
ale mimo tego blogu, jakiegoś tam bycia na portalach czy komunikatorach różnych, nadal czuję się poza, jakby wykluczona, nie pasująca.
więc już chyba najwyższy czas zacząć znów.
na ile kartek, sił i weny wystarczy.
odczuwam ogromną wręcz potrzebę strefy własnej, jak najbardziej prywatnej
i intymnej,
a zatem niepublicznej. takiej właśnie “papierowej” i może tym bardziej szczerej,
bo “papier wszystko przyjmie”. bez autocenzury.
by móc poradzić sobie lepiej ze sobą samą, z moimi lękami i paranojami.
może tak się uda . zrozumieć? zaakceptować? zdystansować się? nie przejmować?
a przynajmniej nie tak bardzo?
co dzień zauważam jak pojęcia wirtualne i realne zacierają się ze sobą, jedyne co dzieli, to chyba brak poczucia fizyczności, ale nie tego przecież szuka się w sieci.
odnaleźć się tu nadal nie potrafię. niby chciałabym bardziej, ale… pojawianie się raz na jakiś czas najwidoczniej wystarcza.
i by nie ograniczać niczyjej wolności spróbuję odnaleźć kawałek własnego terytorium.
sama.
pytanie czy jestem jeszcze w stanie mówić i myśleć o sobie bez niego.
już nawet pierwszym czytelnikiem nie jestem.
czasy się zmieniają i on się zmienia, a ja nie nadążam.
tu i teraz
październik 10, 2008
kalendarz się zatrzymał, choć ja byłam ciągle tu i teraz, między trzema mieszkaniami, z kotą wysiedloną do Rodziców, z dwoma innymi kotami u boku…
i trzy miesiące same jakoś tak minęły.
a teraz wyprowadzki, schadzki, przeprowadzki. powroty i przewroty, i głowy zawroty miłe.
poza tym jesień, dłuższe wieczory, co sprzyja snuciu myśli po głowie, więc może i tu.
cieszę się, że wróciłam, z kotami (!)
dlaczego Ten a nie inny?
czerwiec 19, 2008
bo jestem drobiazgowa. nie patrzę na to, czy mi się ktoś podoba czy nie, tylko czy podobają mi się jego dłonie, i gesty; oczy, i to jak patrzy; sposób w jaki się porusza; głos i to, co i jak mówi. i zapach.
bo On jest drobiazgowy. bo zwraca na te “małe” rzeczy uwagę. i podobam mu się pod każdym tym względem. wiem, bo mi powiedział. i choć nie powtarza tego sto ani pięćdziesiąt razy dziennie (a czasem szkoda), to wiem-czuję (może dlatego właśnie, że nie powtarza).
bo dużo wie i dzieli się tą wiedzą, choć czasem trudno przyjąć taki nawał informacji.
bo ma wspomnienia i dzieli się nimi, choć czasem troszkę bolą.
bo tak wiele widzi, dostrzega, zauważa dookoła.
bo nie przechodzi obojętnie obok.
i nadal fascynuje. choć czasem jedynie na dal.
jak śpiewa M.B.:
Spójrz
ja jestem naprawdę bogaty
bogaty
Mam przecież gwiazdy na niebie
i ciebie i kwiaty
Spójrz
gdy zgodzisz się ze mną
to będzie nas prędzej
stać na to, by
na wiele długich lat
móc ofiarować dziś
ja tobie świat i ty mi świat
podczas mycia okien tak mnie naszło, by słowami wyrazić.
znikam
kwiecień 29, 2008
znika
znik
zni
zn
z
.
wiosennie
kwiecień 13, 2008
minął ten weekend
oj, bardzo
i ciepło bardzo i promiennie tak jakoś, mimo wiatru i deszczu.
i fajne to, że choć kontakt codziennie niemalże permanentny i cały weekend razem, to żal się rozstawać, gdy każde w swoją stronę idzie.
i choć nie pierwszy raz to, nadal niesamowitym mi się wydaje, że dwoje ludzi spędza ze sobą tyle czasu i ciągle więcej i więcej chce, i że tak.
i nawet jak każde miałoby zniknąć w swoim świecie i nie powiedzieć już do siebie nic, prócz “dobranoc” i “na którą jutro do pracy?” i wtulić się w siebie i zasnąć, to jakoś mi miło się ta wizja przedstawia.
[a'propos literki mojej ulubionej - coś mi się stało w komunikatorze i zamiast imienia w miejsce nicku jest "i", hm]
dobranoc
dziewczyna z perłą, chłopak z gitarą, stół w powyłamywanymi…
kwiecień 7, 2008
czuję obecność Mężczyzny w mieszkaniu:
Twoje spodnie i koszulka w szafce;
przełożone drzwi lodówki na odpowiednią stronę;
naostrzone noże;
wołowinka usmażona na smakowo;
wykładzina zniknęła z łazienki;
piwo w lodówce
jeszcze okna czekają na rozkręcenie
ściany – na pomalowanie
nowa wykładzina czeka na położenie
i ja
powoli oswajam się z tą myślą
