o jeden kęs za daleko
Czerwiec 2, 2010
już wiem, co to znaczy i nie chcę więcej
oglądam w lustrze brzuch swój
gładzenie go stało się ostatnio moim fetyszem
nie mogę się przestać dziwić
niesamowitości
tak mi zostanie
minie
czy będzie coraz bardziej i bardziej
niesamowicie?
nawet zdjęcia ostatnio jakieś bardziej familiarne i ciepłe
trochę geometrii przydałoby się
bo przecież lubię
będzie jeszcze bardziej niesamowicie. teraz głaszczesz brzuch, później będziesz się codziennie wpatrywała w Swoje Dziecko nie mogąc się wciąż nadziwić
Ja jeszcze nie wiem jak to jest, ale mam nadzieję, że dla Ciebie będzie to niesamowicie szczęśliwe
Pozdrawiam serdecznie Cibie no i “brzuszek”
Głaszcz go i kochaj ile tylko się da
będzie na pewno inaczej, niesamowicie inaczej. Ja przez pierwsze dni “po drugiej stronie” nie mogłam ogarnąć, że to jest MOJE dziecko, moja cząstka nieśmiertelności, że cud narodzin jest naprawdę cudem, że dojrzało we mnie życie -te wszystkie oklepane banały stały się nagle tak mało banalne. Ech…cudownie było. Mówiłam chyba nawet F. ze jedną z pierwszych myśli jakie pojawiły się w mojej głowie po narodzinach Nadii było “o – nie jestem już najważniejsza na świecie
” – i była go kosmiczna ulga
pozdrawiam
Z czasem oczywiście jest coraz bardziej życiowo
no właśnie, to MOJE cały czas mnie rozwala i chyba nie przestanie.
dzięki za dobre słowa i dalej celebruję ten CUD.
no i głaszczę, namiętnie wręcz, nawet publicznie ;>