czwartkowe pitu pitu
czerwiec 4, 2009
zawinięta w ciepły sweter, w kącie kanapy, z kubkiem herbaty (niestety zimnej już) na stole, z książką w ręku i kotem na kolanach (lub przy), spędzam tak sobie czwartkowe przedpołudnie. mógłby jeszcze jakiś list przyjść do poczytania, bo aura taka listopadowa raczej.
prawie jak w zimny wakacyjny dzień, kiedy nic nie trzeba poza wylegiwaniem się.
gdybym tylko nie musiała iść dzisiaj do pracy…
listy właściwie już nie przychodzą pocztą, czasem tylko kartki z podróży…
oj, przychodzą, przychodzą, i czekać na nie warto.
mimo tzw. elektryzacji nie dajemy się