bogactwa

marzec 31, 2009

cynamon
imbir
kardamon
gałka muszkatołowa
goździki
i kawa

i świeża bazylia na parapecie

i słońce za oknem

mañana

marzec 29, 2009

to już jutro :)

logo9tkh

karnet kupiony, zapowiedzi przeczytane, niektóre nawet obejrzane, recenzje także. zapowiada się dobry tydzień. filmowy tydzień. hiszpański (sic!)
i nawet nie martwi już fakt, że rok temu ósma edycja TKH ominęła Łódź,
a dziewiąta trafia do Łodzi jako ostatnia.
jest!
i ja tam też będę.

przejdzie

marzec 25, 2009

bo przecież nawet najdłuższe nogi gdzieś się kończą ;)

subiektywizm (?)

marzec 24, 2009

patrzę na dziewczyny w moim wieku
i widzę kobiety
patrzę na siebie
i widzę podlotka
wciąż

jak tylko odkurzę mieszkanie
zdobędę mury Libanu

znów powiedziałam za dużo, znów tendencja zniżkowa :(

a na liczniku już ok 200.
i lekka stłuczka też zaliczona już.

i już.
jeszcze papieros
i dobranoc.

my name’s almera

marzec 16, 2009

moje pierwsze 30 kilometrów :D
[no, po prostu musiałam to zapisać. jak będzie sto, to też pewnie zapiszę, heh]

niusy

marzec 16, 2009

człowiek poczytał trochę w sieci i znów mądrzejszy ;) – trzy ważne filmy dla mnie, bo i reżyserzy dla mnie ważni, jakby się zmówili i kręcą, bądź nakręcili już filmy nowe:

Alejandro Amenabar Agora,
Pedro Almodóvar Abrazos Rotos [Pęknięte objęcia (?)]
i Alejandro Gonzalez Inarritu Biutiful.

Na ten ostatni chyba czekać będę najbardziej z racji miejsca i obsady filmu. Rzecz dzieje się w Barcelonie (wiadomo), a główną rolę gra nieoceniony Javier Bardem. Ciekawam jaką tym razem twarz przyjmie, bo za każdym razem zaskakuje. Dość wymienić jego kreacje w To nie jest kraj dla starych ludzi, Goya czy równie genialnej W stronę morza. A przy tym nieźle się też sprawdza w roli… hm, amanta? w Vicky, Cristina, Barcelona (on i Penelope chyba najwyraźniej tam wypadli, ale może o to właśnie chodziło). Pamiętam go też z Drążego ciała Almodovara.
No i nadal do obejrzenia Miłość w czasach zarazy w jego wykonaniu, ech.
W każdej z tych kreacji jest niesamowicie wyrazistą postacią. Z jednej strony tak charakterystyczny i – wydawałoby się – przystojny po prostu, a z drugiej tak elastyczny, że rzadko się zdarza. Ośmieliłabym się nawet porównać go do Roberta De Niro czy Ala Pacino, choć filmy i role tak różne.

No i Almodóvar jako lektura obowiązkowa, z pewnikiem pt. Penelope Cruz. Sam trailer zapowiada historię niełatwą, bo o relacjach międzyludzkich mowa, a te jak wiadomo do łatwych nie należą.

Natomiast Agora Amenabara może być doznaniem ciekawym samym w sobie przez fakt konwencji filmu. Rzecz dzieje się w Egipcie IV w. p.n.e., gdzie mają miejsce liczne konflikty religijne, które zagrażają mitycznej Bibliotece Aleksandryjskiej. Zapowiada się spektakularnie, choć przyznam, że na pierwszy rzut oka za bardzo przypomina mi całą resztę filmów traktujących o starożytności czy mitologii, powstałych w ostatnich latach.
Ale obejrzeć nie zawadzi.

Przyjdzie mi czekać na te obrazki do jesieni tego, a może nawet przyszłego roku,
bo z dystrybucją naszą i ichnią nigdy nie wiadomo.

A tymczasem już niedługo wielce wyczekiwany Tydzień Kina Hiszpańskiego w Łodzi
i spora dawka dobrego kina. Karnet już prawie zakupiony. :>

lubię

marzec 10, 2009

zapach cynamonu na moich palcach.

kwiat surimi

marzec 8, 2009

pycha!
łakomstwo przeważyło i nie zdążyłam uwiecznić niestety.

nieuchwytne

marzec 7, 2009

przebłyski myśli.
nim ręka zdąży notes pochwycić i ołówek, znikają.
ulatują w niebyt, w niepamięć.
dlaczego zatem w ogóle pojawiają się? (najczęściej w łóżku przed snem
lub w łazience)
czy wrócą?

[nocy minionej, przy zgaszonym świetle, udało się pochwycić]

a przy okazji:

wczoraj na śnieniu świata wyczytałam o tzw. tacit knowledge, czy też deep structure – rozumieniu treści i znaczenia danego tekstu według naszej indywidualnej kodyfikacji i umiejętności odczytu, w zależności od doświadczeń własnych, etc., zatem prawdy jak najbardziej subiektywnej.
i nic w tym dziwnego, wszak nie od dziś wiadomo, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. jednak, uwagę mą zwróciło znaczenie poszczególnych słów i wyrażeń, które stanowią jedynie  surface structure treści…

jak więc ma się to do naszych/waszych/ichnich prób opanowania sztuki słowa?

a może właśnie dzięki temu, relacja autor-czytelnik, autor-słuchacz staje się tak intymna.

[phi, też mi nowość. ale artykuł ciekawy, polecam.]