wakacji koniec

wrzesień 4, 2007

wczoraj dotarło do mnie.

skończyły się, a ja nadal tu. nie przyjechałam na wakacje, jestem i będę.

spędzę tu Święta, ubiorę choinkę w samodzielnie ususzone owoce.

stałość?

i patrzę na okna, gdzie kiedyś mieszkali moi znajomi, moi nauczyciele. i dziwne uczucie,
że oni tam nadal są, że nie przeprowadzali się co pół roku.

znaleźli swoje miejsce czy nie szukali?

a ja?

Odpowiedzi: 4 do “wakacji koniec”

  1. m@k powiedział/a

    ojej, mam dokladnie takie samo wrazenie jak wracam w strony rodzinne… tylko ze ja tam zawsze przejazdem, zawsze w drodze z miejsca A do miejsca B, w wiecznej pogoni… a oni tacy stabilni, tacy trwali….

  2. kociszlak powiedział/a

    jak będziesz znów przejazdem to zapraszam do Łodzi :>

  3. m@k powiedział/a

    znów przejazdem będę na Wielkanoc, ale wówczas raczej zmuszą mnie by jeść i pić i lulki palić w ściśle rodzinnym gronie i pewnie nie starczy czasu na wojaże po Polsce… niemniej kto wie? może kiedyś zajrzę i do Łodzi… :) za zaproszenie z góry dziękuję, choć ostrzec muszę że najczęściej podróżuję z przychówkiem… :)

  4. kociszlak powiedział/a

    no trudno, słowo się rzekło ;)

Dodaj komentarz