morze
wrzesień 14, 2007
…
…
wrzesień 13, 2007
…i wciąż nie mogę wyjść z tego, co było.
zamknąć drzwi.
do przodu iść.
swoją drogą…. ale jaka to droga?
może
wrzesień 13, 2007
może to nie tak wszystko.
może powinnam jeszcze raz wyjechać i wrócić. bo przecież powroty to radość i rzucanie się
w ramiona tego, który czeka, który tak czekał i tęsknił.
a tu był strach i niepewność. jedna wielka niewiadoma.
może pokutuje to.
pewności nadal brak.
róbcie zdjęcia, ja popatrzę
wrzesień 8, 2007
bo jedni są, by pisać, a inni, by czytać; jedni są, by grać, a inni, by słuchać, by tańczyć to; jedni, by robić zdjęcia i malować, a inni, by to oglądać;
powtarzam sobie to tyle i tyle razy, nie zapominać staram się.
choć ocieranie się po powierzchni tego wszystkiego nie pomaga.
bo dobrze jest być dobrym w czymś . (choćby biernie)
filmoznawstwo
wrzesień 6, 2007
dwoje ludzi lubiących tzw. kino ambitne, zmuszające do refleksji i takich tam, próbuje dojść do kompromisu (żeby ładnie to nazwać), czy wieczorem obejrzeć komedię romantyczną z rodzaju: Francuski Pocałunek czy coś z kultowego s-f, jak: Gwiezdne Wojny.
Kompromis o tyle zostaje osiągnięty, że ostatnio wygrywa Terminator i Gwiezdne Wojny.
Bo jednak słabą płeć reprezentuję.
Ech.
A sezon długich jesiennych wieczorów dopiero się zaczął.
wakacji koniec
wrzesień 4, 2007
wczoraj dotarło do mnie.
skończyły się, a ja nadal tu. nie przyjechałam na wakacje, jestem i będę.
spędzę tu Święta, ubiorę choinkę w samodzielnie ususzone owoce.
stałość?
i patrzę na okna, gdzie kiedyś mieszkali moi znajomi, moi nauczyciele. i dziwne uczucie,
że oni tam nadal są, że nie przeprowadzali się co pół roku.
znaleźli swoje miejsce czy nie szukali?
a ja?
idę
wrzesień 3, 2007
przyszłam (doszłam?) ale powoli.
a nazwa w ramach promocji miasta Łódź.
(no i wszystko wiadomo )